Wszystkie wpisy

Tygodniowa wycieczka do Macedonii – nasz plan zwiedzania i rady dla planujących podróż

Opublikowano przez 10:12 w: Świat | 0 komentarzy

Tygodniowa wycieczka do Macedonii – nasz plan zwiedzania i rady dla planujących podróż

Wyjazd do Macedonii to była kompletnie spontaniczna decyzja, która podjęliśmy ze względu na pasujący nam termin wyjazdu. Zazwyczaj planujemy wakacje na przełomie września i października i wybieramy południe Europy. Pod tym względem Macedonia wydawała się idealnym wyborem! Autor: Monika Tomasik, miłośniczka Europy marząca, by zwiedzić każdy kraj wchodzący w jej skład. Uwielbia architekturę, parki narodowe i poznawanie nowych ludzi, którzy umożliwiają poznanie codziennego życia w danym miejscu. Ze szczegółami opisała zwiedzanie Chorwacji oraz Bośni i Hercegowiny, jak również Grecji. Krótki rzut oka na mapę: Macedonia graniczy głównie z Albanią, Grecją i Bułgarią, odpowiednio daleko na południe, prognozy pogody też obiecujące. Bardzo zaciekawił mnie ten malutki kraj na Półwyspie Bałkańskim: ok. 2 mln mieszkańców, powierzchnia to 25 tys. 713 km kwadratowych (dla porównania województwo lubelskie ma 25 tys. 122 km kwadratowych) położony głównie na terenach górskich i wyżynnych, z przepięknymi tektonicznymi jeziorami. Nie zastanawiając się zbyt długo, wykupiliśmy Last Minute – objazdową wycieczkę Rainbow „Perły Macedońskiego morza” w terminie 23.09 – 01.10.2019 r. Dużym plusem takiego rozwiązania jest wylot, do wyboru, z Katowic lub Warszawy, samochód bez problemu można zostawić na jednym z licznych parkingów (koszt to ok. 70 zł), które zapewniają też transfer pod terminal. Lot trwa około 2 godziny, lądowanie jest na lotnisku w Ochrydzie, która będzie naszym miejscem pobytu podczas całego wyjazdu. Pomimo, że miasto leży w południowo-zachodniej części Macedonii wybierając termin urlopu należy pamiętać, że jezioro leży na wysokości ok. 700 m n.p.m. i otoczone jest masywem górskim Galiczica, którego szczyty sięgają nawet powyżej 2000 m n.p.m. Klimat jest więc bardzo zbliżony do naszego (umiarkowany), więc jeśli planujemy plażowanie i wycieczki po najbliższej okolicy najlepiej wybrać pobyt w lipcu lub sierpniu. Mieliśmy to szczęście, że lato było znacznie gorętsze od normy i woda w jeziorze wciąż była ciepła, chociaż zazwyczaj pod koniec września to około 15 stopni Celsjusza. Poranki i wieczory są już zdecydowanie chłodniejsze, nawet po bardzo ciepłym dniu. Natomiast jednodniowe wycieczki do Skopje, Bitoli i Albanii, które są położone na znacznie niższej wysokości (klimat śródziemnomorski-zwrotnikowy) to już upał w okolicach 30 stopni Celsjusza, więc wtedy koniec września jest dużo lepszym wyborem, jeśli chcecie pochodzić i pozwiedzać. Macedonia – ramowy tygodniowy plan wycieczki przewidywał: Dzień pierwszy: zwiedzanie centrum Ochrydy i jej perły wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, następnie przejazd do Kaliszta i wioski Vevcani. Dzień drugi: wyjazd na rejs do Kanionu Matka utworzonego na rzece Treska, a potem przejazd do stolicy Macedonii – Skopje. Dzień trzeci: teoretycznie wolny – przeznaczony na wypoczynek nad jeziorem Ochrydzkim, ale my przeznaczyliśmy część czasu na jeep safari po masywie Galicica w cenie ok. 45 euro (do wyboru był jeszcze lot paralotnią w tandemie z instruktorem, ale to zdecydowanie nie dla mnie – ok. 65 euro). Dzień czwarty: wyjazd do Bitoli, a potem Park Narodowy Galicica i czas na wypoczynek nad Jeziorem Prespańskim. Dzień piąty: wyjazd do Albanii, gdzie zobaczymy jej stolicę Tiranę, a następnie pojedziemy do położonej w pobliskich górach Kruji. Dzień szósty: to znowu w teorii czas wolny, ale my wybieramy dodatkowo płatny – ok. 40 euro – rejs statkiem do monastyru św. Nauma, gdzie dodatkowo zobaczymy rezerwat źródeł rzeki Czarny Drim, zatrzymując się po drodze w Zatoce Kości. Ochryda, czyli nasz początek zwiedzania Macedonii Macedonia przywitała nas gwałtowną burzą, która szalała po fali wrześniowych upałów i zmusiła pilota do lądowania na lotnisku zapasowym w Salonikach. Na...

więcej

Porachunki – Wojciech Krusiński

Opublikowano przez 02:16 w: Książki | 0 komentarzy

Porachunki – Wojciech Krusiński

Dziękuję, że zainteresowałeś się moją debiutancką powieścią “Porachunki”. Mam nadzieję, że zdecydujesz się ją przeczytać :-) Książka dostępna jest jako ebook za kilkanaście złotych (dokładne ceny znajdziesz poniżej) albo możesz zamówić egzemplarz drukowany za 29,99 zł na Empik.com. Oto krótki opis historii. Dwunastoletni Adam marzy, by być taki, jak superbohaterowie z komiksów – walczyć ze złem i pomagać słabszym. Dlatego, widząc jak dwóch starszych chłopaków znęca się nad jego koleżanką z klasy, bez wahania rusza jej na ratunek. W końcu ma swoją szansę! Wszystko jednak przebiega inaczej niż kiedykolwiek to sobie wyobrażał. Upokorzony i pobity nastolatek nie może pogodzić się z porażką i postanawia zemścić się na swoich oprawcach. Zaczyna realizować plan, który z czasem wymyka się spod kontroli i sprawia, że nie tylko on, ale i jego najbliżsi, są w niebezpieczeństwie… Jeśli zainteresował Cię opis, poniżej są linki do e-księgarń, w których możesz zamówić powieść. Z góry dzieki! :) Więcej o kulisach powstawania książki znajdziesz na Goodstory.pl > Chcesz zamówić wersję drukowaną “Porachunków”? Możesz zrobić to na Empik.com w opcji druk na życzenie za 29,99...

więcej

Niesamowita ZADRA w Smoczym Grodzie – przetestowaliśmy nową atrakcję w Energylandii!

Opublikowano przez 10:33 w: Polska, Wydarzenia | 0 komentarzy

Niesamowita ZADRA w Smoczym Grodzie – przetestowaliśmy nową atrakcję w Energylandii!

W weekend 24-25 sierpnia miała premierę główna atrakcja nowo otwartego Smoczego Grodu – piątej już strefy Parku Energylandia w Zatorze, czyli Wooden Coaster Zadra. Specjalnie dla was przetestowaliśmy kolejkę jadąc w pierwszym rzędzie ;-) Mieliśmy okazję osobiście sprawdzić czy kolejka rozpędzająca się aż do 121 km/h rzeczywiście zapiera dech w piersiach. Zdecydowanie: tak! Przejazd w pierwszym rzędzie wagonu kolejki (zabiera on jednorazowo aż 24 osoby) zapewnia niezapomniane emocje. Po zajęciu miejsc obsługa pomaga zapiąć aż dwa zabezpieczenia – pas i obręcz, która przyciska naszą miednicę do siedzenia. I jest to bardzo potrzebne, bo przejazd jest naprawdę ekstremalny, kolejka na całej, długiej na 1316 metry trasie, wykonuje liczne zwroty i obroty, w tym aż trzy inwersje! Zadra – wrażenia z przejazdu w pierwszym rzędzie Zaczynamy od powolnego pięcia się na początkową wysokość 63 metrów w takt stukotu mechanizmu wyciągu, który niesie się po całym Smoczym Grodzie (nie wiem czy to zamierzony efekt, ale zestaw: krzyki poprzedzone stukotem regularnie odbija się echem po głównej ulicy nowej strefy), następnie mamy pierwszy imponujący spadek o nachyleniu 90 stopni, który nadaje kolejce zawrotną prędkość. Później wszystko dzieje się już tak szybko, że w niektórych momentach trudno połapać się, gdzie jest góra, a gdzie dół. Jadącemu kolejką migają tylko przed oczami gigantyczne, ażurowe drewniane konstrukcje, na których opiera się tor. Dodatkowo w siedzeniach wagoniku nie ma żadnego oparcia za głową! To wszystko zdecydowanie wzmacnia przeżycia i sprawia, że Zadra robi większe wrażenie niż szybszy i wyższy Hyperion w Strefie Ekstremalnej Energylandii. Wooden Coaster Zadra – praktyczne rady Wejście na atrakcję zlokalizowane jest przed ostatnią bramą Smoczego Grodu, a wychodzi się pod pierwszą. Jak przed każdym wejściem na przejazd w Energylandii również i przed Zadrą jest “licznik kolejkowy”, który wskazywał “10”, a finalnie staliśmy aż 1,5 godziny. Biorąc to pod uwagę, jeśli ktoś ma na was czekać, umówcie się lepiej na głównym rynku Grodu – jest tam dużo sklepów i punktów gastronomicznych oraz leżaki i stoliki przed sceną Carnival Theater, gdzie odbywają się planowe pokazy dla gości Parku. W naszym wypadku niewątpliwie duży wpływ na długość oczekiwania miało to, że był weekend (wtedy oczekiwanie na przejazdy najpopularniejszymi kolejkami zawsze są dłuższe i stoi się około 30 -50 minut), do tego premiera atrakcji i dodatkowo wybierając pierwszy rząd (podwójne miejsce) czeka się najdłużej. Kolejka tuż przed wejściem rozdziela się na 4 rzędy, więc można ustawić się w drugim, gdzie wpuszczane są pojedyncze osoby (którym nie zależy na jechaniu obok siebie) lub w kolejnym, gdzie przydzielane są osoby do kolejnych 11 rzędów. Rzeczy można zostawić w szafkach otwieranych opaską (do kupienia od obsługi lub w automatach za 5 zł) już w czasie oczekiwania na przejazd Zadrą. Zadra vs Hyperion Otwarty w czerwcu zeszłego roku Hyperion był do tej pory najsławniejszą (obok zjeżdżalni wodnej Kamikadze) atrakcją Energylandii. Szczycił się tytułem najszybszego w całej Europie Mega Coastera osiągając prędkość 142 km/h, a ze swoimi 77-metrami wysokości, na które wspina się wagonik na początku przejażdżki, Hyperion jest najwyższą kolejką górską Europy z klasycznym wyciągiem łańcuchowym. Wsiadamy do wagonika i po zapięciu zabezpieczenia zaczyna się odliczanie, a następnie według narracji z filmików, które możemy oglądać czekając w kolejce na kolejnych poziomach budynku Hyperiona, zostajemy wystrzeleni na kosmiczną jazdę! Z pierwszego wzniesienia spadamy przy 85 stopniach nachylenia wprost do tunelu (przy wyjeździe automat robi nam zdjęcie, które później możemy kupić), zaliczamy kolejne szalone...

więcej

Nie ma miesiąca, w którym nie odwiedziliśmy innego kraju – mówią Olga i Krzysiek, którzy w ciągu ostatnich czterech lat zwiedzili ponad 30 państw

Opublikowano przez 17:00 w: Świat | 0 komentarzy

Nie ma miesiąca, w którym nie odwiedziliśmy innego kraju – mówią Olga i Krzysiek, którzy w ciągu ostatnich czterech lat zwiedzili ponad 30 państw

Oto rozmowa z Olgą i Krzyśkiem, którzy uwielbiają podróże i przeznaczają każdą wolną chwilę, by zobaczyć coś nowego. Jak udało im się zwiedzić ponad trzydzieści państw w cztery lata? Jak przygotowują się do podróży? Dlaczego zaczęli zwiedzanie Azji od Wietnamu? Co ich najbardziej zaskoczyło w tym kraju? Zachęcamy do przeczytania naszego wywiadu! PolskaZwiedza.pl: W ciągu trzech lat zwiedziliście ponad 20 krajów. Niesamowite dokonanie, zważywszy, że na co dzień normalnie pracujecie. Jak wam udało się to osiągnąć? Olga: W sumie to w ciągu czterech ponad 30. Lawirujemy pomiędzy dniami ustawowo wolnymi, wydłużamy sobie weekendy, bierzemy pracę zdalną. Tak naprawdę, to kwestia dobrej organizacji zarówno w kwestii przygotowania, jak i zwiedzania. Krzysiek: Przy dobrej organizacji, wcześniejszym zapoznaniu się z atrakcjami i mapą miejsca do którego się udajemy często na zwiedzanie wystarczy nam kilka dni. Zwłaszcza, że nie mamy w zwyczaju siedzieć w hotelach czy kurortach. Staramy się jak najlepiej zagospodarować swój czas, aby móc jak najlepiej zwiedzić nowopoznane miejsca. Wyświetl ten post na Instagramie. Post udostępniony przez Olga & Kris (@followyourmapblog) Gru 29, 2017 o 1:43 PST PZ: Piszecie na swoim blogu Follow Your Map, że “Nie ma miesiąca w którym nie odwiedziliśmy innego kraju” – w jaki sposób dokonujecie wyboru, gdzie jechać tym razem? Olga: Tak naprawdę, kwestię kierunku dyktują nam promocje na bilety. Co prawda. mamy listę krajów/miejsc, które chcemy zobaczyć, ale nie dążymy do tego za wszelką cenę. Czekamy na promocje (czasem nawet kilkanaście miesięcy), aż w końcu trafi się obniżka na dany kierunek (tak było np. z Gruzją i Czarnobylem). Krzysiek: W naszych podróżach nie ograniczamy się tylko do wyjazdów za granicę. Staramy się również dużo podróżować po Polsce. Wyjazdy takie to nie tylko kwestia promocji, ale nawet podczas odwiedzania znajomych z innego miasta, wyjazdów naukowych, czy też po prostu powrotu w rodzinne strony staramy się jak najwięcej czasu przeznaczyć na zwiedzanie nowych miejsc.       Wyświetl ten post na Instagramie.   Opuszczone wesołe miasteczko w Prypeci #ukraina Post udostępniony przez Olga & Kris (@followyourmapblog) Lis 12, 2018 o 1:17 PST PZ: Jak przygotowujecie się do zwiedzania danego miejsca? Olga: Ja wyszukuję atrakcje. Poza typowo turystycznymi miejscami, szukam też innych ciekawych miejscówek – głównie w kategorii street art. I urbex. Krzysiek: Ja zajmuję się planowaniem zwiedzania. Zapoznaję się z mapą danego miasta/regionu, tak aby wyszukać możliwie najlepszą trasę, tak aby zwiedzić jak najwięcej nie tracąc wiele czasu. Wyświetl ten post na Instagramie. Post udostępniony przez Olga & Kris (@followyourmapblog) Lis 27, 2017 o 1:52 PST PZ: Zwiedzanie Azji postanowiliście rozpocząć od Wietnamu. Dlaczego akurat ten kraj? Olga: Dawno temu pisałam prace licencjacką na temat „Konflikty zbrojne XX i XXI w muzyce metalowej”. Tam po raz pierwszy świadomie zetknęłam się z Wietnamem, z jego historią i kulturą. Kraj ten co jakiś czas powracał podczas rożnych projektów na studiach, by finalnie być tematem mojej pracy magisterskiej. Po obronie stwierdziłam, że skoro tyle o tym czytałam, to muszę to zobaczyć :-) Krzysiek: Ja osobiście nie miałem wymarzonego miejsca do którego chciałem się udać w Wietnamie. Podróż do Wietnamu była marzeniem Olgi, a dla mnie kierunek ten nie był gorszy od innych. PZ: Przejechaliście Wietnam autostopem z północy na południe. Jak wspominacie tę przygodę i skąd taka decyzja? Olga: Wietnam ze względu na swoją historię jest strasznie zróżnicowany. Każdy region posiada naleciałości innego państwa. Wiedząc to, byłam świadoma, że aby...

więcej

Podróż vanem po Europie: trzy miesiące zwiedzania – wywiad z Tomaszem Protasem

Opublikowano przez 00:31 w: Świat | 0 komentarzy

Podróż vanem po Europie: trzy miesiące zwiedzania – wywiad z Tomaszem Protasem

Tomasz Protas, prawnik z zawodu, mechanik z zamiłowania i zapalony podróżnik, wyruszył w czerwcu z rodziną, wliczając psa Falę, w trzymiesięczną podróż po Europie samodzielnie przekonwertowanym przez siebie vanem. Pomiędzy kolejnymi przystankami w trasie udzielił nam wywiadu. PolskaZwiedza: Jak narodził się pomysł wyprawy vanem? Tomasz Protas: Trzymiesięczny wyjazd jest poniekąd „wypadkową” marzeń podróżniczych moich i żony. Ona chciała zawsze wyjechać z Polski na dłużej, typu kilka lat, a najlepiej gdzieś daleko (Azja, itp.). Ja natomiast nie chciałem rezygnować na tak długo ze wszystkiego co mam na miejscu w Polsce. Obydwoje jednak kochamy podróże. Stąd powstał pomysł długiego wyjazdu. A czemu podróż vanem? W ten sposób najłatwiej zobaczyć jak najwięcej miejsc, do tego znacząco obcinając koszty noclegów. Dochodzi jeszcze kwestia transportu sprzętu sportowego, który nierozerwalnie łączy się z naszymi podróżami: surfing, windsurfing, SUP, rowery… Wyświetl ten post na Instagramie. Post udostępniony przez Van Family Project (@van_family_project) Cze 5, 2019 o 9:19 PDT PZ: Dlaczego akurat własnoręcznie przerobiony van? I czemu ten konkretny model? TP: Na nasz środek transportu i mieszkania wybraliśmy Volkswagen T4, mimo jego niemałego wieku (22 lata). Jest to jednak model słynący z niezawodności, a do tego łatwej dostępności części zamiennych. Ponadto jedna z ważniejszych kwestii – jest to następca w prostej linii kultowych „ogórków” VW, które zyskały sławę jako pojazdy surferów i hippisów na całym świecie. W momencie kupienia był to zwykły blaszany dostawczak, pusty w środku. Nasz model VW jest niewiele większy od zwykłego kombi, dlatego też z łatwością mieścimy się w najpiękniejszych miejscówkach na nocleg, do tego nie tak łatwo zauważalny jak kampery. Do tego coraz częściej pojawiają się zakazy wjazdu dla kamperów, które teoretycznie nie dotyczą nas. Dochodzi jeszcze kwestia całej „ideologii vanlife”, czyli podążanie w stronę minimalizmu. Nasz mały van ma być naszym skromnym samowystarczalnym domkiem, a nie przedłużeniem wygodnej miejskiej willi.       Wyświetl ten post na Instagramie.   Post udostępniony przez Van Family Project (@van_family_project) Lip 8, 2019 o 2:26 PDT PZ: Co było najtrudniejsze w tym projekcie? TP: W trakcie adaptacji, czy jak kto woli konwersji vana, największym wyzwaniem było wyłożenie wnętrza boazerią drewnianą. Całość znacznie utrudniały wszechobecne krzywizny, w przeciwieństwie do kątów prostych w mieszkaniu. Do tego trudna do przejścia była kwestia papierologii, ale na szczęście w ostatnie dni przed wyjazdem też udało się wszystko załatwić. Wyświetl ten post na Instagramie. Post udostępniony przez Van Family Project (@van_family_project) Lip 27, 2019 o 11:49 PDT PZ: Z jakich rozwiązań jesteś szczególnie dumny? TP: Jestem bardzo zadowolony z tego, że zrealizowana przeze mnie od zera instalacja elektryczna pozwala nam być zupełnie niezależnymi od zewnętrznych źródeł prądu. Wszystko to dzięki 23-watowemu panelowi słonecznemu na dachu i nowoczesnym urządzeniom elektronicznym. Dysponujemy chodzącą 24/7 dość sporą lodówką, oświetleniem led z kilku źródeł i ładowarkami usb wmontowanym w panele vana. Do tego dwie elektryczne pompy wody: do zlewu i prysznica oddzielna. PZ: Postępy robót można było śledzić na Instagramie. Który pomysł był pierwszy – zakupu i przerobienia własnoręcznie auta czy podróży po Europie? TP:Pomysł na podróż i konwersję vana były w zasadzie równoległe. Objechanie Europy dookoła korzystając z hotelu wymagałoby trafienia szóstki w totka, a van daje pod tym względem ogromne oszczędności. Do tego taniej wychodzi zrobienie vana samemu niż kupno gotowego. No i jedna z najważniejszych kwestii – satysfakcja ze skończonego projektu! Grzebanie się w starych samochodach to moja pasja.      ...

więcej

Pilot ci tego nie powie – Patrick Smith

Opublikowano przez 16:11 w: Książki | 0 komentarzy

Pilot ci tego nie powie – Patrick Smith

Patrick Smith, pilot linii lotniczych, zdradza czytelnikom tajniki swojego zawodu, jak również opowiada liczne historie o nowoczesnym lotnictwie. Pilot ci tego nie powie to pozycja obowiązkowa dla każdego, kto choć raz podróżował samolotem :-) Opis wydawcy: Podróż samolotem to dla wielu z nas sprawa skomplikowana, kłopotliwa i często przerażająca, a ponadto spowita aurą tajemniczości. Od momentu, w którym przechodzimy przez drzwi terminala, atakują nas polecenia – stań tu, zdejmij buty tam, opróżnij kieszenie do tej kuwety, zapnij pas, zrób to, odłóż tamto – oraz lawina informacji. Większość dochodzi do nas nie bezpośrednio, lecz przez mikrofon; niektórych niedosłyszymy, innych nie zrozumiemy, jedne nas onieśmielają, innymi czujemy się zakłopotani. Chcąc służyć pomocą, Patrick Smith, pilot linii lotniczych i autor popularnej strony internetowej askthepilot.com, atrakcyjnie przekazuje nam wiedzę o nowoczesnym lotnictwie: – Jak to się dzieje, że samoloty latają – Uczciwie i wprost o turbulencjach, szkoleniu pilotów i bezpieczeństwie – Prawda o opóźnieniach, zatłoczeniu i dysfunkcjonalności nowoczesnych lotnisk – Mity i błędne wyobrażenia o powietrzu w kabinie pasażerskiej i automatyce w kokpicie – Terroryzm potraktowany z dystansem i prowokacyjne spojrzenie na środki bezpieczeństwa – Ceny biletów lotniczych, skargi związane z rozmieszczeniem pasażerów i kłopoty z obsługą klientów przez linie lotnicze – Barwy i kultura korporacyjna linii lotniczych, które uwielbiamy postponować. Informacje o książce “Pilot ci tego nie powie” – autor: Patrick Smith, wydawnictwo: Muza S.A., tłumaczenie: Jolanta Sawicka, liczba stron: 432, cena: przegląd cen i promocji w e-sklepach poniżej. Książka dostępna również jako...

więcej

Tokyo Lifestyle Book – recenzji książki Aleksandry Janiec

Opublikowano przez 00:29 w: Książki | 2 komentarze

Tokyo Lifestyle Book – recenzji książki Aleksandry Janiec

Planujecie wyjazd do Tokio i zastanawiacie się, co warto zobaczyć albo gdzie pójść coś zjeść? A może po prostu fascynuje was stolica Japonii i szukacie stale nowych informacji o tym niezwykłym mieście? Jeśli tak, to powinniście zainteresować się przewodnikiem Tokyo Lifestyle Book, który przybliża współczesne Tokio i jej mieszkańców przez pryzmat designu, najnowszych trendów oraz podejścia do życia w XXI wieku. Aleksandra Janiec pracuje w branży kreatywnej i na co dzień mieszka w Tokio, co pozwala jej opowiedzieć o tym mieście z puntu widzenia mieszkańca, jak również – dzięki zawartym znajomościom – zaprosić do współpracy tokijczyków, którzy opowiadają nam nie tylko o swoim życiu, ale i zmianach, jakie zachodzą w ich kraju. „Turyści często znają przerysowany obraz Japonii” – mówi Coco Kontasu, instagramerka kulinarna, której marzy się promowanie codziennej kultury poprzez gotowanie. W książce przygotowała przepisy na zaprezentowane w niej potrawy oraz pomagała w wyborze polecanych restauracji. Autorka stworzyła swój przewodnik, gdyż – jak pisze we wstępie – „w książkach o Japonii brakowało mi zawsze – paradoksalnie – samych Japończyków, ale i przedstawienia codzienności mojego ulubionego miejsca na ziemi”. Dlatego „Tokyo Lifestyle Book” to dziewięć opisanych dzielnic, kilkadziesiąt opowieści, dziesiątki rozmów, zdjęć i ciekawostek. Rozmówcy Janiec, tokijczycy uwielbiający swoje miasto, pomagali jej dobrać zagadnienia, miejsca, jak również dania opisane w książce. Dzięki tej współpracy powstał interesujący przewodnik, jak również reportaż, który pozwolił mi spojrzeć na Tokio z innej perspektywy. Całość – napisana lekkim językiem – przybliża czytelnikowi nieco historii współczesnej Japonii oraz opowiada o zmianach, które się dokonały w modzie, sztuce, architekturze, ekonomii czy podejściu do pracy i życia w ogóle. Czy warto sięgnąć po tę książkę? Jak najbardziej. Przewodnik szybko się czyta, ale jestem pewny, że gdy już kupicie bilet lotniczy do Japonii, od razu sięgnięcie po niego ponownie, by przypomnieć sobie, co warto zwiedzić i gdzie zjeść w danej dzielnicy Tokio :-) A jeśli szukacie szczegółowego planu na zwiedzanie stolicy, to zapraszam do swojej relacji, w której dokładnie opisuje swoje wrażenia z dziewięciodniowego pobytu. „Tokio Lifestyle Book”  to uzupełnienie tradycyjnego przewodnika. Biorąc pod uwagę jak estetycznie jest wydana (chodzi mi zarówno o zdjęcia, jak i typografię), książka Aleksandry Janiec może być również dobrym prezentem dla bliskiej osoby, o której wiecie, że interesuje się Krajem Kwitnącej Wiśni :-) Autor: Wojciech Krusiński Informacje o książce Tokio Lifestyle Book – autorka: Aleksandra Janiec, wydawnictwo: Znak literanova, liczba stron: 304, cena: przegląd cen i promocji w e-sklepach...

więcej

Życie stewardesy, czyli o tym, jak mierzyć wysoko i przekraczać granice

Opublikowano przez 16:31 w: Książki | 0 komentarzy

Życie stewardesy, czyli o tym, jak mierzyć wysoko i przekraczać granice

Interesuje cię praca stewardesy? Zastanawiasz się, jakie to życie? Z czym wiąże się taki wybór kariery? Jeśli tak, koniecznie przeczytaj książkę Życie stewardesy, czyli o tym, jak mierzyć wysoko i przekraczać granice! Tak Olga Kuczyńska zachęca do lektury: “Droga w chmury wymagała wielu wyrzeczeń, cierpliwości i determinacji. Nie była usłana różami. Opowiem ci o niej. O tym, jak uczyłam się nie poddawać, wierzyć w siebie i dążyć do tego, czego naprawdę chciałam. Opowiem ci o samolotach, o pracy na pokładzie, o ludziach, których tam spotykam – załogach i pasażerach. Życie zaskoczyło mnie wielokrotnie. Nie tylko to podniebne, ale też to przyziemne. Chcę, aby każdy, kto widzi samoloty na niebie, wiedział jak wygląda nasza codzienność. Jacy jesteśmy bez makijażu, kim jesteśmy pod mundurami. Docieram do odległych zakątków świata, życie na walizkach i podróże stały się moją codziennością. Udało mi się zwiedzić wiele miejsc, poznać różne kultury, a służbowa wyprawa do Indii odmieniła moje życie, gdy poznałam pewną dziewczynę ze Slumsów. Pasja do lotnictwa stała się moim sposobem na życie. Nie jest tylko pracą. Chciałabym ci pokazać i opowiedzieć, jak niebo, które masz nad sobą, stało się moim domem jeszcze za życia. Jak wygląda moja trwająca do dzisiaj życiowa podróż po świecie”. Informacje o książce “Życie stewardesy, czyli o tym, jak mierzyć wysoko i przekraczać granice” – autor: Olga Kuczyńska, wydawnictwo: Burda Media Polska, liczba stron: 304, cena: przegląd cen i promocji w sklepach poniżej (książka dostępna również jako...

więcej

Bielsko-Biała: Park W Deche – zabawa dla całej rodziny

Opublikowano przez 10:56 w: Wydarzenia | 0 komentarzy

Bielsko-Biała: Park W Deche – zabawa dla całej rodziny

Park W Deche w Bielsko-Białej (woj. śląskie), o łącznej powierzchni blisko 6 200 m2, powstał dla dzieci, jak i i ich rodziców. Niemal w całości wykonany jest z drewna i  materiałów przyjaznych środowisk, gdyż założeniem architektów było stworzenie miejsca, które uczy ekologii już przez samą konstrukcję. Dzięki użyciu drewna, udało się udowodnić, że elementy rekreacyjne mogą być wytrzymałe, bezpieczne a zarazem mogą świetnie wpasowywać się w otoczenie. Park w Deche to miejsce, które ma bawić, a zarazem uczyć. To pierwsze takie miejsce na Podbeskidziu, w którym dzieci stają się wielkimi odkrywcami, a dorośli ponownie dziećmi. I właśnie taka jest misja nowego parku – ma uczyć poprzez współpracę  – dzieci z rodzicami, rodziców z dziećmi, dzieci z rówieśnikami. Chcąc zrealizować takie założenie, niezbędne było zaprojektowanie takich atrakcji, które bazują na wspólnej zabawie. Dlatego większość instalacji wymaga udziału min. dwóch osób. Wśród atrakcji Parku W Deche znajdziemy między innymi: • 23-metrowego Krokodyla, który wyposażony jest w ściankę wspinaczkową, zjeżdżalnię rolkową, obserwatorium przyrodnicze, taras z widokiem na rzekę Białą czy labirynt luster; • 70-metrowy labirynt Kretowisko, w którym młodzi poszukiwacze muszą krążyć między bazami, by znaleźć wyjście; • dwupoziomowy tor przeszkód Kostkarka, który obfituje w wiele blokad i utrudnień, min. basen z kulkami, obręcze, labirynt schodkowy, przeprawę przez gęsty las czy pole pni; • szczudlarnia Jeżyk – to rodzaj toru z przeszkodami, po którym musimy poruszać się wyznaczoną odpowiednim kolorem ścieżką, największą atrakcją jest sam sposób przemieszczania się – czujemy jakbyśmy chodzili na szczudłach; • Piaskownica interaktywna – odmiana klasycznej piaskownicy, lecz ta wyposażona jest w ciąg dźwigni, zapadek, taśmociągów i koparek, dzięki czemu zabawa staje się bardziej rozwijająca i kreatywna; • Poducha do skakania – odmiana dużej trampoliny, dzięki której dzieci mogę bawić się w większej grupie; • Tory wodne – przy tej atrakcji każdy może poczuć się jak kapitan statku. Dzięki licznym przepustom wodnym, kołowrotom, tamom i mostom bawimy się w puszczanie statków; • Kręcioła – klasyczna karuzela łańcuchowa, która nieźle zakręci i małych i dużych; • Strefa giwer logicznych i sprawnościowych – ponad 30 stanowisk, na których rodzice z dziećmi, wspólnie, mogą ćwiczyć logikę, spryt czy celność grając m.in. w: kółko-krzyżyk 3D, system katapult czy  pokonując drewniane labirynty poruszając całym stołem i sobą przy okazji. W 2018 pojawiła się nowa atrakcja – Park Linowy W Deche. Park Działa w systemie ciągłej asekuracji, który umożliwia bezpieczne pokonanie szeregu przeszkód na wysokości. Rozmaite rozwiązania takie jak: kładki, beczki, mostki, ławki, wyspy wiszące, krzesła, a nawet krokodyl, umieszczone są pomiędzy platformami, które znajdują się na drzewach na wysokości od 2 do 7 metrów. Bawić się tu mogą zarówno osoby dorosłe, jak i dzieci już od 6 roku życia. Park oferuje trzy trasy o różnym stopniu trudności. Park w Dech czynny jest od kwietnia do października. Dokładne otwarcie parku uzależnione jest od pogody, dlatego przed przyjazdem warto sprawdzić oficjalny profil Parku na Facebooku. Bilet dla dziecka kosztuje 26 zł, zaś dla dorosłego – jedynie 5 zł. Za Park Linowy płaci się oddzielnie. Dokładny cennik znajdziecie na ich oficjalnej stronie:...

więcej

Orient Express – Torbjorn Faerovik

Opublikowano przez 21:24 w: Książki | 0 komentarzy

Orient Express – Torbjorn Faerovik

Norweski pisarz, historyk, dziennikarz i podróżnik – Torbjorn Færøvik – zabiera czytelnika w podróż współczesnym Orient Expressem. Wyruszając wiosną z Londynu, w dwa miesiące przemierza dwanaście krajów, i dwadzieścia dwa miasta Opis książki: Orient Express to żywa legenda. Trasa wiodąca tysiące kilometrów. Luksus, o którym niegdyś marzyli wszyscy podróżnicy. Od czasu pierwszego przejazdu z Paryża do Konstantynopolu w 1883 roku, jego pasażerowie mogli na własne oczy oglądać niedostępne im wcześniej zakątki świata. Færøvik w dwa miesiące przemierza Orient Expressem dwanaście krajów, i dwadzieścia dwa miasta – przez romantyczny Paryż, zaskakujące Rumunię i Bułgarię, aż po rajską Samarkandę. Najmniejszy szczegół potrafi uruchomić lawinę, która zaspokoi głód wiedzy i żądzę przygód każdego czytelnika – niezależnie od stacji, na której postanowicie wysiąść. Dzięki tej książce dowiecie się m.in. co zainspirowało Agathę Christie do napisania Morderstwa w Orient Expressie. Zrozumiecie też, dlaczego niektórzy Brytyjczycy myślą, że Bułgaria to rzeka w Maroku i dlaczego to Turcja, a nie Holandia, powinna kojarzyć się nam z tulipanami. Autor rysuje przed nami realia i historię odwiedzanych miejsc, a obrazu dopełniają spotykane przez niego barwne postacie. Uzupełnia tym samym naszą wiedzę o społeczeństwach europejskich i bliskowschodnich, o których wciąż – jak się okazuje – niewiele wiemy. To obowiązkowa pozycja dla miłośników dalekich wypraw i każdego, kto chciałby poznać sekrety kultowego pociągu. Informacje o książce Orient Express – autor: Torbjorn Faerovik, tłumaczenie: Anna Kurek, wydawnictwo: Poznańskie, liczba stron: 624, cena: przegląd cen i ofert w e-sklepach poniżej. Książka dostępna jest również jako ebook (epub,...

więcej