Kotlina Kłodzka jest piękna i przebogata w różnorodne walory turystyczne. Kulturowo odcisnęły się tu różne narodowości, pozostawiając po sobie m.in. świetną architekturę i zdobycze techniki. Nie zapominajmy również o tym, że jest położona w Sudetach. Doskonała dla tych, którzy lubią zabytki i dla tych, których dusza jest zdecydowanie bardziej zielona. Jak się okazało również hotelowy leniwiec znajdzie tu coś dla siebie. Ja z typowo kobiecą zmiennością wybieram miks tego wszystkiego ;)


Autor: Gosia Kopalakpo studiach na Turystyce i Rekreacji na UŁ mam wstręt do „zaliczania” wszelkich zabytków i atrakcji turystycznych w danym miejscu. Moja zasada na zwiedzanie – „Nic na siłę, robię to na co mam ochotę i czas”. Na co dzień płacą mi za kreatywność ;)


Dobierz plany do możliwości
Oczywiście, by zwiedzić Ziemię Kłodzką potrzeba przynajmniej tygodnia, niektórzy pewnie powiedzą, że dwa to za mało. Ja jednak miałam do dyspozycji tylko weekend, wiec oczywiście nie było sensu porywać się na całą Kotlinę.  To, który jej fragment wybrałam, zdeterminowało miejsce noclegu, a mianowicie Hotel Zamek na Skale we wsi Trzebieszowice (północno-wschodniej część Kotliny, ok 5 km od polskiego Londynu ;)).

Kłodzko, widok z twierdzy. Fot. Gosia Kopalak

Kłodzko, widok z twierdzy. Fot. Gosia Kopalak

Jak dojechać bez samochodu?
Niestety nie posiadam samochodu i moja towarzyszka podróży również nie. Niby zawsze można wypożyczyć, ale jednak trochę to kosztuje. Zdecydowałyśmy, że najlepszym rozwiązaniem na dojazd z Warszawy będzie pociąg.

Wzięłyśmy jeden dzień wolnego i już w czwartek przed godz. 23 wsiadłyśmy w pociąg do Wałbrzycha. Ponieważ nasza podróż trwała całą noc, wybrałyśmy wagon z kuszetkami. Kupowałyśmy bilety ok. 2,5 tygodnia przed podróżą i za przejazd w obie strony wyszło nam po 160 zł/os. Jeśli kupujesz bilet wcześniej, można dostać lepszą cenę – dodatkowo PKP uruchomiło różnego rodzaju promocje, więc jest szansa na trafienie na naprawdę dobrą ofertę.

Dla mnie to była pierwsza podróż w kuszetce i nie wiedziałam czego się spodziewać. Gdzieś w mojej głowie była nadzieja, że w takim wagonie kwestia toalety jest lepiej rozwiązana, że przynajmniej jest większa.  Ach ta moja naiwność. Toaleta w pociągu to toaleta w pociągu…. Polecam zaopatrzyć się w tzw. mokre chusteczki i antybakteryjny żel do rąk.

Wskazówka: kupując bilet wybierajcie kuszetki na samym dole, w drugiej kolejności na samej górze – te środkowe są najmniej wygodne głównie ze względu na dostęp do bagażu.  Koniecznie weźcie sobie coś do przykrycia i coś pod głowę. PKP zapewnia jedynie jednorazowe prześcieradło.

Podróż w kuszetce. Fot. Anita Niestrata

Podróż w kuszetce. Fot. Anita Niestrata

Czy da się wyspać w pociągu?
To zależy od tego, jaki masz sen i z kim trafisz do przedziału.  Jedzie się w 6 osób i zawsze może się trafić, że któraś z nich chrapie, a mogą chrapać wszystkie…. Poza tym, jak się okazało, przeszkadza jeszcze stukot kół  i wstrząsów.  Tym, którzy planują wspomóc nadejście dobrego snu procentami, przypominam o tym jak wyglądają pociągowe toalety.

Czy polecam podróż kuszetką? Tak, wypoczęłam lepiej, niż gdybym tę trasę odbyła na siedząco.

Do Wałbrzycha dojechałyśmy o 7 rano. Dalej w planach było dotarcie do Kłodzka. Nam udało się znaleźć ogłoszenie na BlaBlaCar, więc na dworcu czekał już na nas miły kierowca, który sprawnie i wygodnie zawiózł nas na miejsce.

Co zwiedzać w Kłodzku?
Szukając informacji o Kłodzku w odpowiedzi pojawiają się następujące hasła: podziemia, twierdza, wilk i powódź.

Kłodzko, twierdza. Fot. Anita Niestrata

Kłodzko, twierdza. Fot. Anita Niestrata

Kłodzko, twierdza. Fot. Anita Niestrata

Kłodzko, twierdza. Fot. Anita Niestrata

Kłodzko, przed wejściem do twierdzy. Fot. Gosia Kopalak

Kłodzko, przed wejściem do twierdzy. Fot. Gosia Kopalak

Podziemia kłodzkie są tak naprawdę dwa – jedne pod miastem, drugie pod twierdzą. Te pod miastem są lajtowe, dla urozmaicenia powstawiano tam kukły, by tworzyły scenki rodzajowe. To, co rzuciło mi się w oczy –  wszystkie kukły męskie miały na głowach kaptury zasłaniające im twarze – czyżby w tamtych czasach na tych ziemiach to panowie nosili burki? ;)

Kłodzko, podziemia pod miastem. Fot. Gosia Kopalak

Kłodzko, podziemia pod miastem. Fot. Gosia Kopalak

Kłodzko, podziemia pod twierdzą. Fot. Anita Niestrata

Kłodzko, podziemia pod twierdzą. Fot. Anita Niestrata

Kłodzko, podziemia pod miastem. Fot. Gosia Kopalak

Kłodzko, podziemia pod miastem. Fot. Gosia Kopalak

Polecam zwiedzić całą Twierdzę Kłodzko, a nie tylko podziemia, gdyż daje to pełniejszy obraz.  Zwiedzanie odbywa się tylko z przewodnikiem. My chodziliśmy po twierdzy z grupą dzieci z później podstawówki.

Nie chcę tu opisywać historii Kłodzka czy samej twierdzy – to znajdziecie w przewodnikach, Wikipedii czy też usłyszycie od pani oprowadzającej po twierdzy – dodam tylko, że przewodnicy są ubrani w stroje z epoki – mała rzecz, a cieszy i dodaje uroku.

Kłodzko, ówcześni mieszkańcy twierdzy. Fot. Anita Niestrata

Kłodzko, ówcześni mieszkańcy twierdzy. Fot. Anita Niestrata

Zwiedzanie twierdzy jest podzielone na dwa etapy – podziemia i tzw. góra. Podziemia pod twierdzą są o wiele ciekawsze niż te pod miastem – jest ciaśniej, mroczniej i bardziej prawdziwie :-). Dodatkowo trafiłyśmy na fajnego przewodnika, który opowiadał tak, że razem ze zwiedzającymi dzieciakami nie raz otwierałyśmy buzie ze zdziwienia lub podziwu.

Kłodzko jest całkiem urocze, oczywiście mam na myśli „stare miasto” – brukowane uliczki i place, kamienice kryte dachówką (mój mały fetysz).

Kłodzko, widok z twierdzy. Fot. Anita Niestrata

Kłodzko, widok z twierdzy. Fot. Anita Niestrata

Oprócz twierdzy, atrakcją jest muzeum miasta (odpuściłyśmy sobie), most gotycki – co zabawne, porównywany z mostem Karola w Pradze… (ach ta nasza polska megalomania) i możliwość spłynięcia kanałem na flisackiej tratwie (pana flisaka też nie spotkałyśmy, choć przyznajemy bez bicia – nie szukałyśmy go szczególnie).

Kłodzko, Most Gotycki. Fot. Gosia Kopalak

Kłodzko, Most Gotycki. Fot. Gosia Kopalak

Co pije Wilk?
Co do Wilka na jeden z kamienic (poszukajcie sami, na której) – jest to płaskorzeźba wilka. Legenda mówi, że pewien jasnowidz przepowiedział, że gdy zejdą się 3 siódemki, to wilk napije się wody. Co ciekawe, 7 lipca 1997 roku, podczas powodzi , wody Nysy Kłodzkiej wezbrały tak, że faktycznie sięgały aż do pyska Wilka…

Kłodzko, kamienica z wilkiem. Fot. Anita Niestrata

Kłodzko, kamienica z wilkiem. Fot. Anita Niestrata

Uwaga: mieszkańcy Kłodzka są specyficzni zostawię to bez komentarza – sami zobaczycie. Ciekawa jestem waszych obserwacji).

Zobacz część drugą relacji >